Okładka dla Piaseczno bez maski
8,331
Piaseczno bez maski

Piaseczno bez maski

„PiasecznoBezMaski.pl” jest zarejestrowanym tytułem prasowym na mocy postanowienia Sądu Okręgowego w Warszawie, VII Wydział Cywilny Rodzinny i Rejestrowy, Sekcja ds. rejestrowych, z dnia 20 października 2025 r., sygn. akt VII Ns Rej PR 629/25.

Comments Box SVG iconsUsed for the like, share, comment, and reaction icons

🏫Sesja Rady Miasta w Piasecznie — trzy niepokojące wzorce

Ostatnia sesja Rady Miasta w Piasecznie skłania do kilku poważnych refleksji. Nie chodzi o jednostkowe incydenty, chodzi o wzorce zachowań, które systematycznie powtarzają się w tej samej sali, przy tych samych twarzach. Trzy z nich zasługują na szczególną uwagę.

📌Wnioski formalne jako narzędzie uciszania

Wniosek formalny to precyzyjne narzędzie proceduralne. Służy do regulowania sposobu obradowania, można nim wnioskować o przerwę, zmianę porządku obrad, zamknięcie listy mówców. Jego cel jest jeden: sprawne i zgodne z prawem prowadzenie sesji. Nie jest i nigdy nie był narzędziem do komentowania treści cudzych wypowiedzi.

Tymczasem w Piasecznie wykształcił się inny zwyczaj. W momencie, gdy mieszkaniec zabiera głos i zaczyna poruszać kwestie niewygodne dla części radnych, sala ożywa i padają wnioski formalne. Nie dotyczą porządku obrad. Są komentarzem. Są oceną. Są sygnałem dla Przewodniczącej Katarzyny Wypych , że czas zakończyć tę wypowiedź.

Skutek jest przewidywalny i, jak można podejrzewać, zamierzony. Wypowiedź zostaje rozbita. Mieszkaniec traci wątek. Przekaz staje się nieczytelny dla obserwujących. A w przestrzeni publicznej pozostaje tylko chaos, nie treść.

Tymczasem prawo jest w tej kwestii jednoznaczne. Art. 11b ustawy o samorządzie gminnym gwarantuje jawność działania organów gminy i prawo mieszkańców do uczestnictwa w sesjach. Uczestnictwo to nie jest bierne, obejmuje prawo do zabrania głosu.

❗Każdy mieszkaniec ma prawo przedstawić swoje stanowisko publicznie, przed radą, w czasie do tego przewidzianym🐕

Rola Przewodniczącej jest tu kluczowa i złożona. Owszem, to ona prowadzi obrady i dba o ich sprawny przebieg. Ma prawo i obowiązek reagować gdy wypowiedź wykracza poza porządek obrad lub przekracza regulaminowy czas. Może upomnieć mówcę, może odebrać głos, gdy ten narusza powagę sesji lub gdy wypowiedź jest ewidentnie niezwiązana z tematem.

Jednak Przewodnicząca nie może i nie powinna pozwalać na to, by instrument wniosku formalnego był systematycznie wykorzystywany do przerywania wypowiedzi mieszkańców tylko dlatego, że są niewygodne. Jej rolą jest ochrona procedury, nie ochrona radnych przed trudnymi pytaniami. Gdy Przewodnicząca ulega presji sali i przerywa mieszkańcowi, przestaje być arbitrem i staje się stroną.

📌Groźba sądu jako broń polityczna.

Drugi wzorzec jest jeszcze poważniejszy. Chodzi o praktykę publicznego informowania na forum sesji Rady Miasta o toczących się lub planowanych postępowaniach sądowych wobec mieszkańców, którzy ośmielają się zabierać głos w sprawach niewygodnych dla władzy.

Mechanizm jest prosty i skuteczny.

Mieszkaniec zabiera głos. Radny lub przedstawiciel władzy wykonawczej publicznie informuje, że wobec tej osoby toczy się lub zostanie wszczęte postępowanie sądowe. Nie pada wyrok. Nie pada nawet zarzut. Pada sama informacja i to wystarczy.

W odbiorze publicznym informacja o postępowaniu sądowym działa jak stygmat. Część słuchaczy zapamiętuje sam fakt, nie jego kontekst. "Przeciwko niemu jest sprawa sądowa" to zdanie żyje własnym życiem, niezależnie od tego czy postępowanie w ogóle dotyczy meritum wypowiedzi, czy może jest zupełnie niezwiązane z omawianą kwestią.

❗To jest efekt mrożący w czystej postaci.

Mechanizm znany i opisany, szczególnie w kontekście ochrony wolności słowa. Jego cel nie jest ukryty- pokazać innym mieszkańcom, że zabieranie głosu ma swoją cenę. Że można zostać publicznie napiętnowanym. Że lepiej siedzieć cicho.

Każdy obywatel ma oczywiście prawo skierować sprawę do sądu lub organów ścigania, to uprawnienie niezbywalne i nikt nie powinien być za jego realizację krytykowany.

Jednak jest zasadnicza różnica między skorzystaniem z tego prawa a publicznym obwieszczaniem na sesji Rady Miasta, że wobec konkretnego mieszkańca toczy się lub zostanie wszczęte postępowanie. To drugie ma jeden cel: podważyć wiarygodność osoby, która właśnie powiedziała coś niewygodnego. I nie jest to rzetelna polemika z argumentami. To atak na człowieka.

Co więcej, tego typu zachowania ocierają się o naruszenie dóbr osobistych. Publiczne sugerowanie, że ktoś jest osobą niewiarygodną lub prowadzącą działalność sprzeczną z prawem, bez wyroku, bez prawomocnego rozstrzygnięcia, bez jakichkolwiek dowodów, może stanowić pomówienie w rozumieniu art. 212 Kodeksu karnego lub podstawę do cywilnej ochrony dóbr osobistych z art. 24 Kodeksu cywilnego.

Szczególnie niepokojące jest to, że Przewodnicząca Rady nie reaguje na tego typu wypowiedzi radnych, pozwala na publiczne napiętnowanie mieszkańca, a jednocześnie nie daje temu samemu mieszkańcowi możliwości odniesienia się do padających pod jego adresem insynuacji. W efekcie w przestrzeni publicznej pozostaje tylko jeden przekaz, ten wygodny dla władzy.

📌Obrona urzędników i radnych jako forma dyscyplinowania mieszkańców.

Trzeci wzorzec jest subtelniejszy, ale równie skuteczny. Chodzi o mechanizm, w którym krytyczna wypowiedź mieszkańca na sesji natychmiast spotyka się z publiczną obroną krytykowanego urzędnika lub radnego, podejmowaną przez innych radnych lub samą Przewodniczącą.

Na pierwszy rzut oka wygląda to niewinnie, obrona koleżanki czy kolegi jest przecież ludzka. Problem w tym, że dzieje się to kosztem mieszkańca i w sposób, który skutecznie uniemożliwia merytoryczną debatę.
Schemat jest powtarzalny. Mieszkaniec formułuje konkretny zarzut lub zadaje trudne pytanie. Zanim zdąży skończyć, na sali pojawia się reakcja: ktoś bierze w obronę atakowaną osobę, ktoś inny składa wniosek formalny, ktoś jeszcze podnosi, że wypowiedź jest niestosowna lub przekracza ramy sesji.

Mieszkaniec, zamiast usłyszeć odpowiedź na swoje pytanie, musi bronić samego faktu, że w ogóle zabrał głos.

To bardzo sprytna zamiana ról. Mieszkaniec przychodzi z pytaniem, wychodzi jako oskarżony. Urzędnik lub radny nie musi odpowiadać na zarzuty, bo dyskusja przeniosła się na zupełnie inne tory. Treść pytania ginie, forma jego zadania staje się tematem.

Mechanizm ten pełni jednocześnie funkcję dyscyplinującą wobec innych obecnych na sali oraz osób które sesje obejrzą w sieci.

Obserwatorzy widzą wyraźnie- jeśli odważysz się krytykować, spotkasz się nie z odpowiedzią, ale z atakiem. Nie merytorycznym, lecz personalnym. Nie na Twoją argumentację, lecz na Ciebie jako osobę. To skutecznie zniechęca do zabierania głosu tych, którzy mogliby mieć do powiedzenia coś ważnego, ale nie czują się na siłach udźwignąć publicznej konfrontacji z całą salą.

Warto podkreślić, że radni i urzędnicy pełnią funkcje publiczne z wyboru lub z powołania. Kontrola społeczna ich działań nie jest atakiem, jest prawem demokratycznym.

Art. 61 Konstytucji RP wprost gwarantuje obywatelom prawo do informacji o działalności organów władzy publicznej i osób pełniących funkcje publiczne. Osoba pełniąca funkcję publiczną musi liczyć się z wyższym poziomem krytyki niż osoba prywatna.

🐕Tak działa demokracja. Tak orzekają polskie sądy i Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Tymczasem w Piasecznie krytyka władzy jest traktowana nie jako element zdrowej demokracji, lecz jako zamach na dobre imię konkretnych osób. A sala sesyjna, zamiast być forum debaty, staje się miejscem, gdzie mieszkaniec jest systemowo stawiany pod ścianą.

Sieć Obywatelska - Watchdog Polska

#MamyPrawa #KrytykaToNieAtak #Sesja #GminaPiaseczno
... Zobacz więcejZobacz mniej

🚰 W Józefosławiu zaczyna brakować wody. I to już nie tylko latem.

Temat trafił do ogólnopolskich mediów.
Mieszkańcy mówią o spadkach ciśnienia i planowaniu prysznica „na godziny”.

📢 Jest petycja rady sołeckiej i Maciej Dłużniewski - człowiek orkiestra

🛑 Stop dla nowych przyłączy – do czasu modernizacji sieci
🔍 Audyt infrastruktury
🗓️ Harmonogram inwestycji
💰 Bonifikaty za brak standardów
Bo rozwój bez infrastruktury to nie rozwój.
warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7%2C54420%2C32730113%2Cjesli-pozwolimy-na-kolejne-bloki-woda-przest...

PETYCJA
www.petycjeonline.com/petycja_o_audyt_i_wstrzymanie_nowych_przyczy_wodocigowych_w_jozefosawiu?fbc...
... Zobacz więcejZobacz mniej

📜Na wniosek Hanna Kułakowska-Michalak Zastępca Burmistrza- uzupełniamy fakty.

Podczas sesji Rady Miasta w dniu 15 kwietnia, w trakcie dyskusji o tym, czy sprawa toczącego się i umorzonego dochodzenia dotyczącego CEM jest sprawą publiczną czy prywatną, Pani Wiceburmistrz podniosła zarzut, że nierzetelnie przekazujemy informacje a konkretnie, że nie poinformowaliśmy o tym, iż Sąd uniewinnił Ją od zarzutu poświadczenia nieprawdy w sprawie konkursu na dyrektora Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Piasecznie (CEM).

Uznajemy, że skoro sprawa została podniesiona publicznie, należy się do niej publicznie odnieść. Właśnie po to, żeby zgodnie z wolą Pani Wiceburmistrz nie pozostawiać niedomówień.

Co się wydarzyło i dlaczego sprawa trafiła do prokuratury?

Wątpliwości wzbudził fakt podpisania przez Panią Wiceburmistrz oświadczenia o bezstronności jako członka komisji konkursowej na dyrektora CEM.

Pani Wiceburmistrz uczestniczyła w tym konkursie jako przedstawiciel Organu Prowadzącego, a więc jako funkcjonariusz publiczny. Wątpliwość co do bezstronności wynikała z konkretnego faktu.

Pani Wiceburmistrz, kilka dni po konkursie, wskazała toczące się śledztwo prokuratorskie w sprawie szkoły jako powód niepowierzenia stanowiska poprzedniej Dyrektor, która była jednym z kandydatów w konkursie. To jednoznacznie rodziło pytania o bezstronność, szczególnie, że Pani Wiceburmistrz posiadała informacje o śledztwie i dochodzeniu prokuratorskim znacznie przed konkursem.

Art. 271 §1 k.k. stanowi, że funkcjonariusz publiczny, który poświadcza nieprawdę w dokumencie urzędowym, podlega odpowiedzialności karnej. Ponieważ potwierdzenie bezstronności jest warunkiem uczestnictwa w komisji konkursowej, pojawiło się podejrzenie, które zgodnie ze społecznym obowiązkiem zostało zgłoszone prokuraturze, po to, by dbać o dobre imię Organu Prowadzącego i prawidłowość przyszłych konkursów na dyrektorów szkół.

Zgodnie z tezą podnoszoną przez radnych, każdy obywatel ma nie tylko prawo, ale i społeczny obowiązek zgłoszenia podejrzenia popełnienia przestępstwa i dokładnie to zostało zrobione.

Co zdecydowała prokuratura i sąd❓

❗Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa.

Głównym uzasadnieniem było to, że oświadczenie o bezstronności składane w toku konkursu nie zostało przez nią uznane za dokument urzędowy w rozumieniu przepisów karnych, lecz za tzw. oświadczenie wiedzy a - jak wskazano w uzasadnieniu widocznym w załączonym dokumencie - oświadczenie wiedzy co do subiektywnego stanu świadomości składającego nie poddaje się weryfikacji w sposób pozwalający stwierdzić ewentualny „fałsz intelektualny".

Ze względu na wątpliwości co do tego uzasadnienia, decyzja prokuratury została zaskarżona do Sądu. Sąd podtrzymał decyzję prokuratury.

Decyzja ta została przyjęta do wiadomości.

Ale tu zaczyna się clou sprawy👇

Pani Wiceburmistrz stwierdziła publicznie, że Sąd Ją uniewinnił.🤔

To twierdzenie wymaga korekty nie złośliwej, lecz faktycznej.

Sąd nie rozpatrywał sprawy o poświadczenie nieprawdy. Sąd rozpatrywał zażalenie na decyzję prokuratury o odmowie wszczęcia śledztwa i tę decyzję podtrzymał przede wszystkim dlatego, że prokuratura zakwestionowała charakter dokumentu, nie zaś winę lub jej brak po stronie konkretnej osoby.

To zasadnicza różnica.
💬W tym miejscu można by przywołać słowa radnej Mareckiej, które padły na sesji Rady Miasta: „Fakt umorzenia dochodzenia przez prokuraturę nie przesądza o braku winy osoby podejrzanej, bowiem okoliczności, które były przedmiotem postępowania mogły nie wskazywać jednoznacznie na sprawstwo danej osoby, co nie oznacza, że ta osoba nie dopuściła się takiego czynu.".

Słowa te wypowiadane w każdym kontekście są niesprawiedliwe, ze względu na to, że uważamy, że stawianie tez o czyjejkolwiek winie bez jednoznacznych dowodów jest niestosowne, niezależnie od tego, kogo dotyczą.

Z tego właśnie względu uznaliśmy, że nie powinno się komentować publicznie decyzji prokuratury.

Tak samo jednak niestosowne jest przedstawianie decyzji sądu jako uniewinnienie w przypadku, gdy sąd nie rozpatrywał sprawy w tej materii.

Skoro jednak temat pojawił się publicznie i Pani wiceburmistrz zaznaczyła, że nie napisaliśmy o tym - odpowiadamy. Zgodnie z faktami i bez niedomówień.
... Zobacz więcejZobacz mniej

🩸 Oddajesz krew? Najpierw idź po zaświadczenie. Potem wróć do auta.

Wracamy do wczorajszej Komisji Polityki Gospodarczej i pierwszego z omawianych tematów:
wniosku mieszkańca powiatu piaseczyńskiego -honorowego dawcy krwi i sołtysa - o zwolnienie krwiodawców z opłat za parkowanie.

To, co wydarzyło się w trakcie dyskusji, trudno zostawić bez komentarza.

📌 Dyskusja była długa.
📌 Momentami -zaskakująca.
📌 A w kilku fragmentach… po prostu oburzająca.

Jedna z propozycji, przedstawiona przez kierownika wydziału, sprowadzała się do tego, że na wzór innych miast 👇

➡️ zwolnienie miałoby dotyczyć wyłącznie dnia i czasu oddawania krwi
➡️ krwiodawca musiałby najpierw odebrać w urzędzie potwierdzenie
➡️ a następnie wrócić z nim do samochodu

Serio.

Czyli osoba, która przyszła oddać krew, często w konkretnym czasie, czasem w kolejce miałaby jeszcze załatwiać formalności, biegać między urzędem a autem i pilnować dokumentów.

Trudno uznać to za realne ułatwienie.

Ale to nie wszystko.

W trakcie dyskusji pojawiły się również wypowiedzi podważające motywacje krwiodawców sugerujące, że oddawanie krwi może być dla niektórych sposobem na „przedłużenie weekendu”.

Zatrzymajmy się na chwilę.

Mówimy o ludziach, którzy:
✔️ oddają krew, ratując życie innych
✔️ robią to dobrowolnie
✔️ odpowiadają na realne potrzeby systemu ochrony zdrowia

Dlatego szczególnie ważne było to, że w trakcie komisji padł też głos rozsądku.

👉 Radny Jan Kurzępa oraz radny Michał Rosa (przewodniczący komisji) wyraźnie podkreślili, że rozmawiamy o osobach, których działania mają ogromną wartość społeczną i nie powinny być w ten sposób deprecjonowane.

I to jest punkt, którego nie można zgubić.

Bo z jednej strony słyszymy:
➡️ „to nie są duże pieniądze”
➡️ „gmina jest w dobrej sytuacji finansowej”

A z drugiej:
➡️ obawy przed „wyłomem w systemie”
➡️ argumenty, że zaraz pojawią się kolejne grupy (np. „honorowi mieszkańcy”), które też będą oczekiwać ulg

Tylko że tu nie chodzi o „kolejną grupę”.

Tu chodzi o bardzo konkretną postawę obywatelską, taką, którą państwo powinno wspierać, a nie podejrzewać.

📌 Nie przesądzamy dziś, jakie rozwiązanie powinno zostać przyjęte.
Ale jedno jest pewne:

👉 sposób prowadzenia tej dyskusji i część argumentów, które w niej padły, wymagają poważnej refleksji.

Bo jeśli zaczynamy rozmawiać o krwiodawcach językiem podejrzeń i biurokratycznych przeszkód -to znaczy, że coś poszło nie tak.
... Zobacz więcejZobacz mniej

Wczytaj więcej